Nadzieja jest cnotą teologiczną, jak również wielką duchową potrzebą człowieka. To ona sprawia, że każdego dnia możemy iść naprzód, że mamy dość siły, aby realizować swoje codzienne zadania i wielkie życiowe projekty. Nadzieja jest darem, który otrzymujemy od Boga. Nadzieja jest dziełem Bożym w sercu każdego z nas. Dlatego ważną szkołą nadziei jest modlitwa, czyli pełna ufności rozmowa z Panem. Bóg jest źródłem życia i naszej nadziei. Chrystus obiecuje nam miejsce w domu Ojca, w którym jest mieszkań wiele. Wybór Chrystusa oznacza dla człowieka życie. Natomiast odrzucenie prowadzi ku śmierci. Chrystus jest miarą człowieczeństwa. Człowiek uciekając przed Bogiem zyskuje pozorną wolność, jest ona pusta, wiedzie do nicości i bezsensu. Kierując się egoizmem, chciwością i pożądaniem człowiek zmierza w kierunku zniewolenia. Dlatego potrzebna jest decyzja wiary, złożenie całej naszej nadziei w Chrystusie, przyobleczenie się w Niego, upodobnienie się i naśladowanie Go. Właśnie modlitwa sprawia, że człowiek wychodzi z ciasnego kręgu zainteresowania jedynie własną osobą. Odrywa się od siebie i skupia się na Bogu. W tej żywej więzi z Bogiem uczy się nadziei. Uczymy się nadziei najbardziej wtedy, gdy odnosimy wrażenie, jakby Bóg nie wysłuchiwał naszych modlitw. Jest to sytuacja, w której musimy jakby poszerzyć nasze serce, uczyć się większej nadziei. Ufać, że Bóg odpowie na nasze prośby, że wysłucha modlitwy w wybranym przez siebie czasie, w określony przez siebie sposób, w odniesieniu do wybranych przez Niego spraw. Często na modlitwie wyznaczamy Bogu sposób, czas, formę wysłuchania modlitwy. Tymczasem Bóg zna nas lepiej i zawsze nas wysłuchuje. Czyni to w sposób, który bardziej nam posłuży. Na modlitwie uczymy się nadziei. Kiedy się modlimy, Bóg na nas patrzy, ofiaruje nam swoją uwagę. Dla Niego nie jestem jakimś anonimowym elementem ludzkości. Bóg nas powołuje po imieniu do wiary i życia zgodnie z Jego Ewangelią. W rozmowie z Bogiem jesteśmy kimś wyjątkowym, niepowtarzalnym, kimś nie do zastąpienia. Tacy jesteśmy w oczach naszego Stwórcy i Ojca. Być chrześcijaninem znaczy być człowiekiem modlitwy. Być człowiekiem modlitwy znaczy być człowiekiem nadziei.
Streszczenie.
Katecheza X. Ks. Tadeusz Borutka. Akcja Katolicka szkołą nadziei.
Istnieją różne wyjaśnienia i definicje słowa nadzieja. Nadzieja jest cnotą
teologalną, dzięki której pragniemy jako naszego szczęścia Królestwa
niebieskiego i życia wiecznego, pokładając ufność w obietnicach Chrystusa i
opierając się nie na naszych siłach, ale na pomocy łaski Ducha Świętego.
Nadzieja jako cnota jest darem samego Boga, to On ją wlewa do naszych serc
przez Ducha Świętego. On ją w nas podtrzymuje i rozwija. W tym ważnym dziele
potrzebna jest jednak nasza współpraca z Bogiem. Cnota nadziei inspiruje nas do
działania, oczyszcza nasze pragnienia, chroni przed zwątpieniem, ukierunkowuje
nasze myśli i pragnienia oraz poszerza nasze serce w oczekiwaniu na szczęście
wieczne. Nadzieja pojawia się w pokornym i słabym człowieku, który głęboko
wierzy w miłość, miłosierdzie i potęgę Boga. Jej zagrożeniem jest rozpacz i
zuchwała ufność. Benedykt XVI pisał w encyklice Spe salvi – potrzebujemy małych
i większych nadziei, które dzień po dniu podtrzymują nas w drodze. Jednak bez
wielkiej nadziei, która musi przewyższać pozostałe, są one niewystarczające. Tą
wielką nadzieją może być jedynie Bóg, który ogarnia wszechświat, który może nam
zaproponować i dać to, czego sami nie możemy osiągnąć. Jednym z
chrześcijańskich symboli nadziei jest kotwica. Wyraża ona przekonanie, że nasza
nadzieja jest pewna i trwała. Kotwica jest narzędziem, które marynarze rzucają
na dno, aby następnie statek czy łódź nie zostały zniesione na pełne morze, aby
mogły być bliżej brzegu. Nasza wiara jest zakotwiczona w niebie. Nasze życie
jest zakotwiczone w niebie. Drugim symbolem nadziei jest żagiel, który sprawia,
że łódź przemieszcza się i płynie po wodach do przodu. Nadzieja jest naprawdę
jak żagiel, zbiera ona wiatr Ducha Świętego i przekształca go w siłę napędową,
która popycha łódź czy to na głębię, czy to do przodu. Święty Paweł w Liście do
Rzymian pisał: „Nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w
sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” . Jezus Chrystus
daje nam siłę, by podążać wraz z Nim do pełni życia. Daje nam siłę, by na nowy
sposób być w teraźniejszości, choć jest trudna i uciążliwa, ale też jest łaską.
Trzeba pamiętać, że nadzieja w sensie chrześcijańskim, jest też właśnie
nadzieją dla innych. Nadziei należy uczyć się nieustannie, ale zawsze wraz z
innymi, gdyż nadziei nie uczymy się sami. Naszą najlepszą chlubą będzie
posiadanie jako Ojca takiego Boga, który nikogo nie faworyzuje, który nikogo
nie wyklucza, lecz otwiera swój dom dla wszystkich istot ludzkich, począwszy od
ostatnich i dalekich, abyśmy jako Jego dzieci nauczyli się wzajemnie pocieszać
i wspierać. Członek Akcji Katolickiej ma głosić prawdę o nadziei. Mówić o
nadziei tym, którzy są zrozpaczeni, trzeba podzielać ich rozpacz, aby otrzeć
łzę z oblicza osoby cierpiącej, trzeba do jej płaczu dołączyć swój. Dopiero
wtedy nasze słowa mogą naprawdę być zdolne do tego, aby dać odrobinę nadziei, a
jeśli nie mogę wypowiedzieć takich słów, to lepsze jest milczenie.
Chrześcijanin jest misjonarzem nadziei. Nadzieja otwiera nas na pragnienie
świętości. Pan daje nam nadzieję, że możemy być świętymi. Ten kto poznał
Jezusa, niczego już się nie obawia. I my również możemy powtórzyć słowa starca
Symeona, także pobłogosławionego spotkaniem z Chrystusem, po całym życiu
strawionym na oczekiwaniu: „Teraz, o Panie, pozwól odejść swemu słudze w
pokoju, według słowa Twojego, bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie” (Łk
2,29-30).
