TEMAT NA STYCZEŃ 2025 – POZNAĆ SWOJĄ WADĘ GŁÓWNĄ.
W życiu wewnętrznym każdego człowieka istnieją strony jasne i ciemne, są to zalety i wady, dlatego konieczne jest nieustanne czuwanie, aby rozwijały się przede wszystkim nasze zalety wspomagane przez łaski dawane nam od Pana Boga. Każdy człowiek, który pragnie postępować zgodnie z przykazaniami określonymi przez Pana, musi się najpierw przyjrzeć swojemu postępowaniu i zrozumieć co przeszkadza mu w ich wypełnianiu.
Największą przeszkodą w tej materii jest wada główna, która musi być kontrolowana, aby nadmiernie nie przeszkadzała w rozwoju duchowym. Powstaje pytanie: co to jest wada główna? Jest to taka ułomność, związana z naszym temperamentem, która ma skłonność do przewagi nad innymi słabościami, oraz nad sposobem odczuwania, sądzenia, chęci działania i sympatii lub antypatii wobec otaczającego nas świata. Temperament każdego człowieka jest sprawą indywidualną, są temperamenty skłonne do gniewu, zazdrości i pychy, ale są również takie, u których dominuje słabość, lenistwo, chciwość i zmysłowość.
Człowiek dążący do doskonałości i pragnący kroczyć drogą na szczyt wierności Panu, musi prowadzić walkę przez modlitwę, łaski zsyłane z nieba i wypracowane cnoty. To stopniowe przekształcanie temperamentu dokonuje się przez całe życie i wada główna często nam w pracy nad sobą przeszkadza. Tylko walka ze samym sobą prowadzi do rozwoju duchowego, w przeciwnym razie całe życie łaski zostaje zrujnowane. Tak jak pęknięcie fundamentu może doprowadzić budynek do ruiny, tak niekontrolowany temperament prowadzi do zła, które wyrządzamy sobie i bliźniemu.
Jak rozpoznać naszą wadę główną?
Bardzo ważną rzeczą jest rozpoznanie tej naszej słabości, gdyż szatan zna ją bardzo dobrze i często posługuje się nią by wprowadzić zamęt w nasze życie. Każdy wróg, kiedy przystępuje do ataku, szuka słabego punktu u przeciwnika, gdyż tak łatwiej jest go pokonać. Tak samo czyni szatan, jest więc wręcz koniecznością, dla każdego człowieka prowadzącego życie duchowe, aby i on dobrze znał swoje słabe strony, wtedy będzie wiedział jak trzeba pokierować życiem duchowym, aby cnoty były większe od wad. Od czego zacząć to poznanie, trzeba przede wszystkim prosić Pana o światło poznania przez moc Ducha Św. Trzeba też zadać sobie pytania: kiedy się obudzę, gdy jestem sam, jakie są moje myśli i pragnienia? Czym zajęte jest moje serce? Jaka jest ogólnie przyczyna lub źródło mojego smutku, a przez co odczuwam radość? Jakie są motywy moich czynów? Jakie jest źródło moich grzechów, szczególnie gdy chodzi o grzech nie przypadkowy, ale taki, który może trwa jakiś czas i powoduje opuszczanie pobożnych praktyk? Wtedy trzeba szukać ze szczerością serca i pytać siebie: dlaczego mojej duszy tak trudno wrócić na drogę łaski. Miłość własna przeszkadza często w szczerym osądzie, ale najbliżsi mogą bardzo „pomóc” w rozpoznaniu naszej słabości, trzeba tylko umieć wsłuchać się w prawdę o sobie, a ona jest bardzo bolesna, trzeba raz po raz pokonywać miłość własną, która potrafi wszystko usprawiedliwić i wprowadzić w błąd zapewniając o naszej niewinności. Nasze zadanie to nauczyć się słuchać, gdyż to Pan stawia na naszej drodze ludzi, którzy mają pomóc nam w rozwoju życia łaski przez walkę z wadami utrudniającymi bliskość z Nim. Urażona miłość własna wywołuje natychmiast gniew, niezadowolenie, ironię i niecierpliwość, zapewniając, że mogę mieć różne braki, ale te, które mi zarzucają na pewno nie.
Wadę główną można rozpoznać po pokusach jakich doznajemy, szatan zna doskonale nasze słabe punkty i tam najintensywniej atakuje. Jeśli szczerze postaramy się rozpoznać nasze słabości nie będzie trudne ich ujawnienie. Pan Jezus mówi: „każdy, kto grzeszy jest niewolnikiem grzechu” (J 8,34) dlatego tak ważna jest ta walka przynosząca nie tylko wyzwolenie, ale głównie bliskość Boga.
Jak zwalczać wadę główną?
Walka jest koniecznością, gdyż jest to nasz największy wróg wewnętrzny, który rujnuje życie duchowe wprowadzając zamęt i zniechęcając do pracy nad sobą. Nasze słabości i walka prowadząca do ich pokonania, są jednocześnie okazją do rozwoju duchowego. Każda pokonana wada przyczynia się do postępu pobożności wzrostu życia wewnętrznego. Ciągła praca nad sobą prowadzi do prawdziwej i stałej gorliwości woli człowieka, która coraz bardziej jest podporządkowana woli Bożej. Walka duchowa jest możliwa dzięki trzem środkom zaradczym, są to: modlitwa, rachunek sumienia i sankcje. Prosta płynąca z serca prośba do Pana Jezusa o pomoc Ducha Świętego w walce duchowej człowieka, jest zawsze wysłuchana wtedy pomoc w postaci różnych łask przychodzi z nieba. Nauczyciel mówi: „proście, a będzie wam dane” (Łk 11,9) nie stawia warunków, lecz zachęca do modlitwy ufnej i wytrwałej, którą zawsze wysłuchuje, zgodnie z obietnicą, gdyż Pan zawsze dotrzymuje swoich obietnic. Modlitwa nie zwalnia od rachunku sumienia i zastanowienia, jakim dzisiaj człowiekiem byłem dla tych, których Pan postawił na mojej drodze. Tak jak liczymy często nasze dochody i wydatki w sferze materialnej, tak potrzeba zrobić rachunek w sferze duchowej. Ważne jest zastanowienie, czy w dzisiejszym dniu, pokonując swoje wady zdobyłem dobro, które zaprocentuje na wieczność. Jeśli się nie udało pokonać słabości i mój temperament okazał się tym razem silniejszy potrzeba postanowienia dalszej pracy i sankcji, czyli pokuty, gdy znowu upadamy. Najlepszym rozwiązaniem jest spowiedź św., ale w walce duchowej i sami możemy w mniejszych słabościach postanowić sobie jakieś umartwienie wewnętrzne lub zewnętrzne. Jeśli zwracamy uwagę na popełnione grzechy, wtedy przychodzi większa ostrożność, kiedy nadarza się nowa okazja, aby ten czyn popełnić. Ważne jest wykorzenienie przekonania, że nasza wada główna jest nie do pokonania. Z łaską Bożą możemy wszystko, ale jedno zwycięstwo, nie może nas zwolnić z dalszej walki, która musi trwać przez całe życie.
Spotykamy się często z twierdzeniem że życie duchowe dobre jest dla świętych, którzy pragną być najbliżej Boga, ale w niebie nie ma miejsca dla innych, wskazuje na to przykazanie miłości: „Będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a bliźniego swego jak siebie samego.” (Łk 10,27). Bez walki wytrwałej i skutecznej nie można pragnąć doskonałości chrześcijańskiej, której domaga się to przykazanie. Bez rozwoju duchowego nie ma też wewnętrznego pokoju i miłości Boga, a temperament przekształcony przez pracę nad sobą zachowuje to co dobre w nas i pomaga żyć dla Pana, pociągając do Niego tych, którzy zbliżają się do nas.
