TEMAT NA LISTOPAD 2022  –  PODDAĆ SIĘ PROWADZENIU JEZUSA

       Kolejny temat wynikający z Ewangelii św. Marka prowadzi nas do nowego początku w powołaniu i misji ucznia Chrystusowego. Od chwili spotkania  i powołania przez Pana, uczniowie przygotowywani są do tego, aby być z Nim w każdej sytuacji. Do tego jednak musi być spełniony jeden podstawowy warunek – konieczna jest bezwarunkowa wiara i zaufanie Jezusowi, taka wiara, która pozwala zmienić kierunek życia, pójść za Nim i stawać po Jego stronie, bez względu na okoliczności.

       Św. Marek ukazując różne postawy uczniów, uświadamia nam, że wiara jest procesem dojrzewania przez całe nasze życie. Stawać po stronie Pana, w zwykłej codzienności, to trudna walka duchowa, ze swoimi słabościami i upadkami, a nie tylko pierwsza fascynacja i pierwsze wybory. To rezygnacja w własnych oczekiwań, wizji i własnych planów na życie, to pełnienie woli Bożej w każdej sytuacji, nawet najcięższej. Wymaga to przezwyciężania siebie i podejmowania nowych wyzwań. Jeśli ktoś chce iść z Panem przez życie i jednocześnie pragnie, aby wszystko pozostawało tak jak do tej pory, wtedy staje w miejscu i opuszcza drogę rozwoju duchowego. Dlatego trzeba prosić Jezusa o pomoc w przełamywaniu lęków i nieufności, wtedy łaska Ducha Świętego pozwala uwierzyć mimo trudności.  

      Ewangelia pokazuje, że podstawowym zadaniem ucznia jest świadomość tego, że Jezus żyje i czeka na każdego z nas, choćby wszystko inne temu zaprzeczało. Kiedy wszystko dookoła nas wydaje się „grobem” i ciemnością, trzeba pamiętać, że istnieje zapewnienie Pana i Jego obietnica Zmartwychwstania i spotkania „w Galilei”.

      Kobiety w Ewangelii pogrążone są w bólu i zupełnie nieświadome nadchodzących wydarzeń. Nie siedzą bezczynnie, chcą jeszcze coś uczynić dla tego Jezusa, którego tak pokochały. One dobrze zapamiętały miejsce, w którym został pogrzebany. Cierpią po Jego stracie, ich tęsknota wyraża się w poszukiwaniu Pana. Nakupiły wonności. Jak tego dokonały, kiedy był szabat? Przyszły wczesnym rankiem, kiedy wschodziło słońce. Ze swoich mieszkań wyszły więc o zmroku, nie mogły się doczekać namaszczenia ciała Jezusa. W ogromnym bólu zapomniały o obietnicy zmartwychwstania, przecież wszystko dookoła potwierdza, że Jezus nie żyje, martwią się tylko przeszkodą, która wydaje im się nie do pokonania, w postaci głazu zasłaniającego wejście do grobu. Ale jak pisze Ewangelista „wzeszło już słońce„, te słowa zapowiadają coś niezwykłego. Za chwilę okazuje się, że cała ich troska o wonności i kamień, była niepotrzebna. One przyszły opłakać największą stratę w ich życiu, to przeżywanie straty i pamięć o dniu śmierci Pana, nie pozwalają dostrzec oznak życia. Nie zatrzymują się, szukają Jezusa z pasją, pragnienie znalezienia i ujrzenia Pana jest silniejsze od wszystkiego co je otacza. Wchodzą do wnętrza grobu, obraz bardzo wymowny, szukają Jezusa, wchodząc w największą ciemność, wtedy widzą znak życia, którego na razie nie potrafią odczytać. Grób jest bez Jezusa, im głębiej patrzą tym większa tajemnica się przed nimi ujawnia.  Widzą młodzieńca ubranego w białą szatę. Proste kobiety czują się wstrząśnięte, widok tej tajemnicy przekracza ich możliwości rozumienia. Każda z nich przeżywa to spotkanie na swój sposób, ogarnia je trwoga, stoją osłupiałe i zdziwione, jak ktoś, kto się lęka widząc wydarzenie, które go przerasta. Słyszą słowa: „Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego.” 16,6 Młodzieniec wypowiada pragnienie ich serc, chociaż są zalęknione, przecież właśnie szukają Jezusa. Jest to postawa ucznia, który mimo swej kruchości, nie pozostaje w miejscu, ale otwiera swoje serce na tajemnicę Boga. Nieznajomy wskazuje też jaki mają obraz Jezusa, tego z Nazaretu, czyli tego, którego znały z Galilei ze swojego codziennego życia. Towarzyszyły Mu, słuchały i patrzyły jak przemawiał z mocą i uzdrawiał, czynił cuda. Jednocześnie w ich sercach jest bardzo bolesny obraz Jezusa umęczonego i umierającego na krzyżu. Widziały jak konał. Młodzieniec dotyka również tej rany serca, aby dać pocieszenie, dalej zapewnia, że „powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce gdzie go złożyli.” 16,6 Słowo tego wysłannika dotyka najczulszego miejsca duszy, aby przynieść pocieszenie, staje się Dobrą Nowiną. Jedno słowo „powstał” zmienia wszystko, pozwala odnaleźć sens życia i w inny sposób popatrzeć na całą przeszłość, tę, która najbardziej rani. Został wskrzeszony przez Ojca, tak jak wcześniej zapowiadał.

       Cierpienie na krzyżu jest nierozerwalnie związane z życiem na ziemi, lecz Jezus jest większy od cierpienia, On Zmartwychwstał. Dowiadują się, że żyje, pokonał śmierć, a pusty grób jest tego dowodem. Kobiety dowiadując się tej nowiny, słyszą słowa: ” idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi, podąża przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział„. 16,7 Dobra Nowina ma być przekazywana, nie można jej zostawić dla siebie, nie można tak trwać w tym grobie. Trzeba iść i głosić, to posłanie ma się realizować w życiu codziennym.

       Zadziwiająca jest również wierność Jezusa, wszyscy zapewniali, że Go nie opuszczą, nie zawiodą i nie zwątpią. Sytuacja potoczyła się inaczej, opuścili Nauczyciela w najtrudniejszym momencie.  Teraz młodzieniec powtarza obietnicę Pana, jakby chciał przypomnieć, że Bóg zawsze pozostaje wierny swoim obietnicom. Jezus teraz ich wyprzedza  w drodze do Galilei i  nie przestanie czekać. Jego miłość  jest niezwykle wierna, ale muszą na nowo uwierzyć, niezależnie od tego co się wydarzyło w życiu każdego z nich. Mają potwierdzenie, że nadal są Jego uczniami, Piotr ma to usłyszeć szczególnie, gdyż jest wymieniony z imienia. Teraz trzeba zostawić Jerozolimę, miejsce swoich upadków, ucieczek i odejść od Jezusa i wrócić do miejsc pierwszych spotkań, uzdrowień i wspólnego życia z Panem. Pan ich uprzedza, pierwszy o nich myśli i zachęca do powrotu. Do tej pory często wiele rzeczy nie rozumieli i nie umieli rozpoznać,  teraz słyszą słowa: ” tam Go ujrzycie”. Jest to zdolność nowego widzenia i rozumienia tajemnic, których dotąd nie umieli pojąć.

      Ostatnie zdanie Ewangelii św. Marka jest zastanawiające. „One uciekły sprzed grobu: ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu nic nie powiedziały, bo się  bały”. 16,8 Tak kończy się Ewangelia św. Marka. Wszystko co następuje do końca jest późniejszą relacją – dodatkiem redakcyjnym z II w. Czyżby Dobrą Nowinę pokonała ludzka słabość?

       Trzeba spojrzeć na kobiety, które przeżyły spotkanie z nieznajomym. Uderza podobne zachowanie, jak uczniów w momencie pojmania Jezusa. Strach i gwałtowna potrzeba ucieczki, to odruch, nad którym trudno zapanować. To przeżycie jest tak silne, że nie tylko uciekły, ale nie były zdolne nikomu nic powiedzieć. Bezradność tych kobiet usiłujących uwierzyć w prawdę, przerasta je. Boją się, gdyż są świadkami dzieła Bożego, którego nie mogą pojąć i wyrazić słowami. Św. Marek pokazuje, że ludzkie słowo nie jest zdolne przekazać  działania Bożego bez pomocy Ducha Św. One się przestraszyły, lecz Dobra Nowina o Zmartwychwstaniu przekazywana jest w Kościele do dziś, przez działanie Ducha Św.

        Dodatek do tej Ewangelii został również napisany pod natchnieniem Ducha Św. i został włączony do kanonu Ksiąg Świętych. Zawiera krótką katechezę o ukazywaniu się Zmartwychwstałego Pana. Jezus domaga się od uczniów wiary, gdyż jest ona warunkiem koniecznym, aby Jego Słowo miało moc zbawczą. Wobec małej wiary i Słowo Boże pozostaje słabe. Brak wiary jest przeszkodą w jego  przekazywaniu.

       Trzykrotne ukazanie się Pana jest potrójnym wezwaniem do wiary, dla uczniów którzy nie chcą uwierzyć Magdalenie, ani uczniom wracającym z podróży. Na koniec Jezus ukazuje się im wszystkim, wyrzucając brak wiary i zatwardziałość serca. Jezus konsekwentnie i z cierpliwością pragnie tę wiarę wzbudzić w nich. Nie odwraca się, lecz nieustanie wraca, aż do silnego wyrzutu z powodu jej braku.

       Ewangelia św. Marka kończy się powołaniem do nowego życia z Panem, na zupełnie innym poziomie. Otworzyć się na nowy początek, to pozbyć się lęków powodujących, że trudno mi uwierzyć Słowu. Lęk może odebrać mi pragnienie bliskiej więzi z Jezusem, potrzeba odwagi, aby go pokonać i w wolności iść drogą życia z Panem. Słowo nauczy mnie ufać w radościach i strapieniach, w codzienności Galilei, w cierpieniu Ogrójca, opuszczeniu Golgoty i niezwykłym poranku zmartwychwstania. Jezus daje codziennie Słowo, które ma mnie poprowadzić, ale moja wiara ma nadać mu moc.

       Jezus z Nazaretu zaprasza mnie do życia ze sobą. Cichego, zwyczajnego i ukrytego w Bogu. On przychodzi w ciszy modlitwy i codziennych obowiązków, bo umiłował moją codzienność, przez którą postanowił mnie zbawić. Czy wierzę, że On jest ze mną w obowiązkach najbardziej prostych? Czy pragnę Jego obecności w codziennych pracach?

       Droga z Nazaretu wiedzie przez Golgotę i przypomina, że trwanie przy Jezusie nie jest pozbawione codziennego krzyża. Nie oznacza to, że mam szukać cierpienia, ale przyjmować to wszystko co z woli Bożej mam dane, przecież ostatnie słowo nie należy do krzyża. Jezus zmartwychwstał, On jest większy od cierpienia, pokonał krzyż i śmierć.

        Ewangelia uczy: „idźcie i powiedzcie”. Każdy z nas jest posłany, aby swoją codziennością świadczyć o Jezusie. Mam najpierw sam nauczyć się na nowo spojrzeć na codzienność, potem innym przekazać, jak żyć z Jezusem. Do takiego postępowania potrzeba uczyć się nowego spojrzenia na Boga, przez lekturę Słowa Pisma Świętego. Jezus kroczy pierwszy i chce być na początku w moich planach i wyborach. Dostałem od Niego to życie, aby nauczyć się kroczyć z Nim i Jego drogami, a nie wyprzedać i nie narzucać własnej woli.

       Które Słowa z dzisiejszej Ewangelii, „zapraszają” mnie do modlitwy serca?