Modlitwa poświęcenia odpowiedzią na miłość Ojca.
Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. J 1,9
Ta światłość, która od Pana Boga pochodzi to: miłość, życie, szczęście i zbawienie wieczne. To wszystko co człowiekowi jest potrzebne, aby był szczęśliwy na ziemi i trafił do życia wiecznego.
Tę miłość skierowaną od Pana dla każdego z nas pozwoli lepiej zrozumieć ten przykład.
Pewien król, znany ze swej dobroci i łagodności, niezwykle bogaty, posiadający wielkie dobra był ojcem kilkorga dzieci. Kiedy nadszedł czas dorosłości dzieci postanowiły się usamodzielnić. Ojciec, w swojej trosce każdemu z nich ofiarował opiekuna i wszelkie królewskie dary, które miały im być potrzebne i pomocne w dalszym życiu. Jedno z dzieci postanowiło, że będzie żyło blisko ojca i będzie troszczyło się o jego potrzeby, rozwój i chwałę królestwa. Ojciec obdarował go niezwykłymi darami potrzebnymi w codziennym funkcjonowaniu. Żyło ono blisko ojca, znało go i wiedziało, że zawsze może liczyć na pomoc w potrzebie. Drugie postanowiło żyć w pewnej odległości od ojca i stwierdziło, że wizyta u ojca od okazji do okazji mu wystarczy. Jednak ojciec każdego dnia nie zapominał o nim i obdarowywał go ciągle darami potrzebnymi do życia w szczęściu, jeśli tylko chciało je przyjąć. Trzecie dziecko postanowiło, że samo będzie kierowało swoim losem i uznało , że ojciec jest mu nie potrzebny ponieważ samo sobie da radę. Pójdzie swoją drogą i będzie robiło co mu się podoba. Jednak ojciec w trudnych sytuacjach zawsze spieszył mu z pomocą i czekał, aż odpowie miłością na jego miłość.
Jest to tylko obraz pozwalający lepiej zrozumieć naszą relację z Bogiem Ojcem, który w swoim orędziu do ludzkości tak o sobie mówi: „o ludzie, od całej wieczności miałem tylko jedno pragnienie: dać się wam poznać, pozwolić się umiłować. Nie bądźcie więc bojaźliwi jak niewolnicy wobec Ojca, który tak bardzo was kocha. O, jakże chciałbym sprawić, by Mnie poznano jako Ojca wszechmogącego. Niech wszyscy poznają Moją nieskończoną dobroć dla wszystkich, a szczególnie dla grzeszników, chorych, umierających i wszystkich, którzy cierpią. Niech wiedzą, że mam tylko jedno pragnienie: kochać ich wszystkich, dawać im Moje łaski, przebaczać, kiedy żałują. Nie pragnę ich sądzić według Mojej Sprawiedliwości, ale według Mego Miłosierdzia, aby wszyscy zostali zbawieni i zaliczeni w poczet Moich wybranych. Chciałbym zamieszkać na stałe w każdej rodzinie jak w swoim królestwie, aby każdy mógł powiedzieć z całą pewnością: „Mamy Ojca, który jest nieskończenie dobry, ogromnie bogaty i niezwykle miłosierny. Myśli o nas i jest blisko nas, patrzy na nas, sam nas wspiera i da nam wszystko, czego nam brak, jeżeli Go poprosimy. Wszystkie Jego bogactwa są nasze: będziemy mieć wszystko, czego potrzebujemy”. Jestem tu właśnie dlatego, byście Mnie prosili o to, czego potrzebujecie: „Proście, a otrzymacie”. W Mojej Ojcowskiej dobroci dam wam wszystko, aby każdy mógł uważać Mnie za prawdziwego Ojca, żyjącego – jak jest naprawdę – wśród swoich.- Bóg Ojciec do Eugenii Ravasio.
Pan jest królem niezwykle bogatym i łaskawym w obdarowywaniu nas, kiedy przychodzimy na świat. Otrzymujemy wszystkie dary potrzebne nam do funkcjonowania w naszym życiu i środowisku. Każdego dnia możemy być pewni opieki i pomocy ze strony Ojca Niebieskiego. Tylko każdy z nas musi się opowiedzieć, z którym z dzieci „króla” się utożsamiam. Od naszej decyzji zależy przyszłość, Ojciec obdarowuje nas hojnie, lecz my mamy wolną wolę i możemy nie przyjąć Jego darów.
Być chrześcijaninem to znaczy przyjąć Pana Boga do swojego życia, ze wszystkimi radościami i trudnościami dnia codziennego. Co to znaczy „przyjąć Boga”? To uczynić Go „początkiem i końcem” całej naszej rzeczywistości. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że w naszej codzienności nie ma niczego definitywnego i oczywistego, takiego, abyśmy mogli sami pokierować naszą codziennością, która byłaby uzależniona tylko od naszej decyzji. Życie każdego człowieka, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość należy do Pana i sami nic wiele możemy w tej sprawie zadecydować. Nie jesteśmy w stanie kształtować naszego życia według naszych planów, każdy musi przyjąć go takim jakie otrzymał, jako łaskę i jako zadanie, które należy wykonać. Każdemu ochrzczonemu zdarzyła się wielka łaska, Pan wyszedł na spotkanie i wezwał po imieniu, do współpracy nad realizacją tego wielkiego daru jakim jest nasze życie na ziemi.
Duchowe życie człowieka jest ciągłym dążeniem do celu ostatecznego czyli do uczestnictwa naszej duszy w życiu samego Boga, w niebie . Każdy z nas, czy to sobie uświadamia czy nie, ma udział w czymś niezwykle tajemniczym, a jednocześnie niezwykle prawdziwym. Każdy czyn duchowy dokonany w stanie łaski uświęcającej może sprawić, że człowiek łaską tą uprzedza własną przyszłość.
Jeszcze jeden obraz. Wyobraź sobie, że w tej chwili umierasz i masz iść przed Boży majestat. Przed twoimi oczami „wyświetla” ci się film z całego życia. Widzisz wielką dobroć Ojca, w każdej chwili swojego życia dostajesz wiele łask, których nie jesteś w stanie nawet pojąć. Dociera do twojej świadomości ogromna miłość Ojca, na którą bardzo chcesz odpowiedzieć, ale jest już za późno. Chcesz Ojcu wynagrodzić za Jego dobroć, ale nie masz już możliwości. Zaczynasz rozumieć, że jedną z możliwości „odwdzięczenia się” za otrzymane łaski, byłoby „przyprowadzenie” do Pana dusz tych ludzi, których przez całe życie stawiał na twojej drodze, bo największym ” pragnieniem serca Boga” jest zbawienie każdego, bez wyjątków. Potrzebna jest z twojej strony modlitwa za bliższych i dalszych z rodziny, za znajomych. Te dusze zbawione, przez całą wieczność wielbiące dobroć i miłosierdzie Pana, byłyby jakby „zadośćuczynieniem” z twojej strony za dary przez całe życie otrzymywane. Nie ma innego sposobu podziękowania Panu za jego dobroć. Modlitwa za wszystkich, których On postawił na drodze naszego życia jest wyrazem miłości do Ojca, ponieważ powiększa Jego chwałę, która Mu się należy od stworzeń. To Pan postanowił, że urodzisz się wśród konkretnych ludzi, spotkasz te, a nie inne osoby na swojej drodze życia, tu nie ma przypadku. Jesteśmy cząstką Kościoła i dla wspólnoty modlitwa za innych jest konieczna. Chwała z kolei, którą oddadzą Panu te dusze pomoże i tobie „podziękować” za swoje życie. Dlatego nasze życie modlitewne nie może koncentrować się i kończyć wyłącznie na naszych potrzebach. Dla dojrzałego chrześcijanina konieczne jest życie modlitwy, nie tylko o to co potrzebne jest dla mnie i mojej rodziny, ale również za otaczających mnie ludzi. Miłość bliźniego wywodzi się z „woli Boga”.
Powstaje pytanie: jak realizować to życie modlitwy? W życiu religijnym istnieje pewna forma modlitwy, która jest wyrazem pobożności zarówno publicznej jak też prywatnej. Warto się więc nad nią zastanowić. Chodzi o „akty poświęcenia się”. Każdy z nas słyszał lub brał udział w poświęceniu się Panu Jezusowi jak też Matce Najświętszej. Te i inne podobne formy modlitwy rozpowszechniły się bardzo w historii Kościoła. Poświęcamy się Przeczystemu Sercu Najświętszej Maryi Panny, rodziny poświęcamy Sercu Pana Jezusa, np. biskup poświęca swoją diecezję jakiemuś patronowi, parafie i kościoły poświęcone są różnym świętym. Te akty modlitewne mają bardzo różny sens, w zależności od tego, komu się poświęcamy i jakie wspólnoty czy ludzie prywatni to czynią.
Warto się więc zastanowić nad tym „poświęceniem się”, ujętym w formę modlitwy, w którym człowiek, na własną odpowiedzialność, spełnia w swoim sercu w sposób prosty swój czyn serca – „oddaje siebie Bogu”.
Co właściwie dokonuje się w takim akcie modlitewnym? Pewne są dwie rzeczy – nie jest to postanowienie ani ślub. W postanowieniu mamy coś do wypełnienia, to coś co zamierzamy spełnić, może być „nakazane lub doradzone” przez Pana Boga, ale odnosi się zawsze do nas osobiście. To my sami mamy coś wykonać. W akcie poświęcenia, zwracany całą naszą istotę do Osoby, której się poświęcamy, ten odruch serca idzie od nas do niej. W ślubie natomiast, nakładamy na siebie jakieś zobowiązanie, przyrzekamy Panu coś konkretnego, określonego. Jesteśmy ślubem związani do dokonania czegoś, co zawarliśmy w formule ślubu. Poświęcenie natomiast płynie z serca do serca, nie ma tu wybierania czegoś konkretnego, środka lub sposobu działania, tu w miłości oddajemy wszystko co przynosi rzeczywistość naszego życia. Poświęcenie się, to nie jest jeszcze jedno zobowiązanie w naszym życiu, jest to miłość całego serca, bez jakichkolwiek granic, poprostu kochające serce, a nie „wypełniające obowiązek miłości Pana”.
Czy przez wyznanie: „Kocham Cię Boże” zachodzi jednak w życiu duchowym jakaś inna rzeczywistość? Tak, jeśli wymawia je serce, a nie tylko usta, oraz jeśli jest to „słowo” wypowiadane w skupieniu, z powagą, dojrzale, z zastanowieniem, a nie tylko jako zwykłe słowo dnia codziennego, rzucone bez zastanowienia. Jest to „słowo”, które wypowiada nas samych. Karl Rahner pisze: „Czym napełnić chwilę wieczności w czasie (nasze życie), aby mogła być wiecznością zbawienia , ostatecznym, czystym „tak”(w chwili śmierci)? Jest taki czyn, dzięki któremu, jedynie człowiek może wzbić się rzeczywiście w prawdziwą wieczność? Odpowiedzi nie trzeba szukać daleko: czynem tym jest miłość Boga.” Akt miłości Boga staje się pełny jeśli jest dokonany z całego serca i z całej duszy, gdy człowiek w tym akcie oddaje Panu siebie bez zastrzeżeń i bez reszty. Powstaje pytanie czy naprawdę kochamy Pana Boga z całego serca i z całej duszy, ze wszystkich uczuć i sił. (Mk 12,30) Gdy weźmiemy na serio te słowa: „cały” i „wszystko” będzie można powiedzieć, że przykazanie miłości Boga – to pełnia człowieka, która prowadzi ku wieczności. Trzeba nam próbować wciąż na nowo przeżywać takie chwile, aby być przygotowanym na tę, która będzie najważniejszą. Miłość Boga jest niezwykłym darem i łaską, gdyż możemy kochać Boga tylko Jego mocą. Nasza miłość jest tylko odpowiedzią, gdyż Pan ukochał nas pierwszy. Łaską są więc chwile, dzięki którym możemy wyrazić swoją miłość wobec Ojca. Akt poświęcenia się jest więc oddaniem się miłości Boga i jednocześnie wyrażeniem miłości naszej wobec Niego. Takie poświęcenie może być czymś wielkim i świętym, tego jednak nigdy nie wiemy do końca, ale nasze usiłowania zna Pan Bóg. Ponieważ On zna serce człowieka. Taki akt musi być przygotowany, gdyż za nim powinny iść nasze czyny. Poświęcenie więc to próba całościowego oddania się z miłością, miłości Boga. W odpowiedzi Pan również zbliża się do nas w takiej mierze jaką, dzięki Jego łasce jesteśmy w stanie przyjąć.
Gdy poświęcamy się Najświętszej Pannie i Jej Sercu, które ukochało niezmiernie Boga tym samym poświęcamy się przez Maryję samemu Bogu.
Istnieje wiele modlitw poświęcenia się. Na pewno wiele razy je słyszeliśmy. Słysząc je, czyż nie poczuliśmy tej tęsknoty za miłością do Pana. Ale to Pan kochający nas miłością niezmierną zna nędzę naszych serc i kocha je mimo to. To jest Boskość Jego Miłości. On kocha nas, choć nie jesteśmy tego godni, On od nas nie oczekuje miłości, która będzie godna Jego Majestatu, ale dziecięcej prostoty, resztę uzupełni sam.
